Adam Pajer (05.01.1980 - 01.01.2007) - wspomnienie
Adamie! Wiadomość o Twojej śmierci u progu nowego 2007 roku spadła na nas
wszystkich jak grom z jasnego nieba. Najpierw było niedowierzanie. Mieliśmy
jeszcze przez chwilę nadzieję, że może to pomyłka, że to Ciebie nie mogło
spotkać. Gdy jednak dotarło do nas, że jest to prawda, ogarnął nas ogromny
smutek i wielka pustka. Przecież jeszcze wczoraj składaliśmy sobie życzenia
z okazji zbliżającego się nowego roku, wznosiliśmy toasty, żeby był to dobry
rok, w którym zrealizujemy swoje plany i marzenia. Wielu widziało Cię
uśmiechniętego podczas zabawy sylwestrowej. Nagle okazało się, że
widzieliśmy i słyszeliśmy Cię po raz ostatni, że już nigdy nie będzie nam
dane się spotkać.
Odszedłeś w kwiecie wieku, mając przed sobą całe życie. Miałeś swoje plany
zawodowe i osobiste, po ukończeniu w tym roku studiów na wydziale historii.
Niestety, tej karty w swoim życiu już nie zapiszesz.
Adamie! Twoja przedwczesna śmierć nigdy nie zatrze w naszej pamięci tego
czego dokonałeś. Dla tych, którzy mieli Cię przyjemność poznać byłeś kimś
wyjątkowym. Rzadko spotyka się ludzi z tak pozytywną i dojrzałą osobowością.
Mimo młodego wieku posiadałeś życiową mądrość. Byłeś osobą, która nie
narzucała innym swoich poglądów, a jednocześnie potrafiłeś do nich
przekonać. Umiałeś rozmawiać z ludźmi bez względu na ich wiek, wykształcenie
czy zajmowane stanowisko. Nie mówiłeś wiele, ale zawsze z sensem. Ujmowałeś
poczuciem humoru i luzem.
Zajmowałeś się wieloma sprawami i chociaż często brakowało Ci wsparcia nie
prosiłeś o pomoc. Jeśli uznałeś coś za słuszne i celowe po prostu
przystępowałeś do działania. Dzięki swojemu zmysłowi organizacyjnemu,
łatwości nawiązywania kontaktów i uporowi zwykle stawiałeś na swoim.
Jedną z Twoich wielkich miłości była Avia Świdnik. Kochałeś ten klub i to
miasto zgodnie z hasłem zamieszczonym na jednej z wydanych przez Ciebie
vlepek - Tu sie urodziłem, tu się wychowałem, tu swą miłość do Avii
wypielęgnowałem.
Los klubu zawsze leżał Ci na sercu. Wspomagałeś go w najtrudniejszych dla
niego momentach. Nigdy nie odmówiłeś pomocy, gdy trzeba było. Choć to nie
należało do Twoich obowiązków szukałeś dla niego sponsorów, a jak było
trzeba "zakasałeś rękawy".
Pamiętałeś o rocznicach i jubileuszach klubowych. Wszyscy wspominamy
okolicznościowy mecz z Cracovią, który udało Ci się zorganizować na 50-lecie
miasta. W tym roku, na 55-lecie klubu, również planowałeś zaprosić jeden ze
znanych zespołów ligowych i nie mamy wątpliwości, że dopiąłbyś tego.
Twój wkład w odrodzenie ruchu kibicowskiego w Świdniku jest nie do
przecenienia. Umiałeś "zarazić" tą pasją zarówno młodszych jak i starszych,
dzięki czemu na trybunach stadionu przy ul. Sportowej znowu słychać było
wspaniały doping. Zawsze byłeś człowiekiem honoru, dumnym i odważnym.
Uważałeś, że ze swoim klubem trzeba być na dobre i na złe i wspierać go nie
tylko na własnym stadionie, ale również w meczach wyjazdowych. Zdarzało się,
że byłeś jedynym kibicem żółto-niebieskich na wyjeździe.
Dzięki Twojemu zaangażowaniu wielu kibiców mogło zaopatrzyć się w klubowe
pamiątki. Szaliki, koszulki, odznaki, kalendarzyki, smycze, vlepki, które
posiadamy to w zdecydowanej większości Twoja zasługa. One także będą nam Cię
zawsze przypominać.
Zawsze interesowałeś się losem internetowej strony klubowej. Wspierałeś ją
finansowo, spoglądałeś przychylnym okiem, dbałeś by znalazły się na niej
zdjęcia klubowych pamiątek. Twoje pochwały, a także krytyczne uwagi jeszcze
bardziej mobilizowały nas do działania. Naszym skromnym hołdem będzie dział,
który Ci poświęcamy. Pragniemy, by zarówno obecne jak i przyszłe pokolenia
kibiców Avii mogły Cię poznać i pamiętały, że byłeś najwierniejszym z
wiernych.
Adamie! Wiele Ci zawdzięczamy. To zobowiązuje nas do pamięci o Tobie. Nigdy
nie zapomnimy co uczyniłeś dla nas i dla klubu. Będzie nam Ciebie bardzo
brakować, lecz pozostaje wiara, że zawsze będziesz obecny wśród nas duchem,
inspirując do działania z pasją równą Twojej.
Spoczywaj w pokoju Przyjacielu!
Powrót do Strony Głównej